Oto subiektywny blog i videoblog literacki! Kto czyta, żyje podwójnie, więc dlaczego nie korzystać z tej szansy? Zapraszam na wspólną podróż do świata literatury! :)

niedziela, 31 stycznia 2016

Czytelnicze podsumowanie stycznia 2016

No i pierwszy miesiąc nowego roku – który już nie jest nowy – za nami, i czas go podsumować. Dla mnie to był przede wszystkim miesiąc niezwykle pracowity, ale i bardzo zaczytany, bo przeczytałem aż dziewięć książek! Sam nie wiem, kiedy zdążyłem to zrobić. :D Z ciekawszych wydarzeń w styczniu rozpocząłem na kanale nową serię – Fantastyczne Poniedziałki – którą przyjęliście bardzo, bardzo dobrze, za co ogromnie Wam dziękuję! W połowie miesiąca mieliśmy aż dwie gorące premiery, czyli dwie nowe książki Remigiusza Mroza – „Głębię osobliwości” i „Przewieszenie”. Dodatkowo na blogu pojawił się w tym tygodniu nowy post o zapowiedziach wydawniczych na luty – jeśli jeszcze go nie czytaliście, zapraszam TUTAJ. :) W końcu namówiliście mnie też na założenie konta na Goodreads – jeśli macie ochotę śledzić na bieżąco, jak idzie my czytanie, i czy dają radę w rocznym wyzwaniu – zapraszam TU. W styczniu blog otrzymał również nowe logo i szatę graficzną, dzięki czemu jest przejrzyście i przyjemnie. :) Ale teraz przejdźmy już do najważniejszego – jakie książki przeczytałem w styczniu?

Przeczytane w tym miesiącu 




Remigiusz Mróz „Parabellum. Horyzont zdarzeń” i „Parabellum. Głębia osobliwości”

Dwie części wspaniałego, trzytomowego cyklu, w którym bracia Zaniewscy, Maria, kapitan Obelt i Christian Leitner zmagają się z wojenną zawieruchą. Dobrze skonstruowane postaci, wciągająca fabuła, i zakończenie przyprawiające o drżenie serca – to definicja tego cyklu. Gorąco Wam polecam, a z moją recenzją możecie zapoznać się na VLOGU lub BLOGU.





Remigiusz Mróz „Ekspozycja” i „Przewieszenie”

Dwie pierwsze części trylogii z komisarzem Forstem, której zakończenie ma mieć premierę jeszcze tego lata. W mojej skromnej opinii najlepsze powieści Mroza, jakie dotąd czytałem – wartka akcja, zabójstwo goni zabójstwo, a na końcu każdego tomu czeka na nas absolutnie niespodziewana niespodzianka. W tle cały czas polskie Tatry i duchy z przeszłości. No i Forst, czyli nasz polski Harry Hole. Coś rewelacyjnego. Moja recenzja na VLOGU i BLOGU oczywiście na Was czeka, jeśli jeszcze jej nie znacie!






G.R.R. Martin „Piaseczniki”

Ta nowelka to dzieło autora „Gry o tron” napisane jeszcze w latach 80.. Historia Simona Kressa, jednego z najbardziej egoistycznych, nieprzyjemnych bohaterów literackich jakich znam, i jego nowych, domowych zwierzaczków, z których postanowił uczynić niewolników. Obraz władzy totalitarnej  i społeczeństwa uciskanego przez tyrana. Gorąco polecam! Recenzja ukazała się w ramach Fantastycznych Poniedziałków – na BLOGU i VLOGU :).







Amish „Nieśmiertelni z Meluhy”

Fantasy aż z dalekich Indii! Autor zabawił się hinduską mitologią i wierzeniami, by stworzyć intrygującą opowieść o Śiwie – jednym z hinduskich bóstw. Ksiązka może nie idealna, ale fanom hinduskiej kultury – i nie tylko – powinna się spodobać. Barwni bohaterowie, nieprzewidywalna fabuła – taką fantastykę lubimy. Recenzja do posłuchania na VLOGU i do poczytania na BLOGU





Lauren Miller „Aplikacja”

Pierwsza od dawna książka Young Adult, którą przeczytałem, i moje bardzo pozytywne zakończenie. Mimo, że ta opowieść raczej skierowana jest do młodszych czytelników, bawiłem się całkiem dobrze, bo fabuła wciągnęła mnie mimo wszystko. Jeśli jesteście ciekawi, jakie tajemnice skrywa Akademia Theden, sięgnijcie po te powieść, ale najpierw posłuchajcie mojej recenzji – na VLOGU i BLOGU.




Evžen Boček „Ostatnia arystokratka”

Z okazji premiery tomu drugiego i we współpracy z Wydawnictwem Stara Szkoła, sięgnąłem w końcu po „Ostatnią arystokratkę” – i zaręczam Wam, że to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio czytałem. Opowiem Wam o niej w tym tygodniu, ale już teraz mogę zdradzić, że to jak pigułka szczęścia, że to powieść, przy której nie możemy przestać się śmiać. Coś wspaniałego na ponure dni – i nie tylko!







Michelle Falkoff „Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz.”

Miesiąc zakończyłem również książka młodzieżową, która juz nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia, jak “Aplikacja”. Opowiem Wam w tym tygodniu, ale troszkę sobie ponarzekam na przewidywalność fabuły i takie tam… Zresztą sami zobaczycie. Młodszym czytelnikom powinna się spodobać, starszych – odsyłam raczej do innych książek. :)





Dodatkowo w tym miesiącu pojawiły się jeszcze dwie recenzje w ramach serii Fantastyczne Poniedziałki. Po pierwsze opowiedziałem Wam w końcu o mojej ukochanej serii, o książkach mojego życia, czyli o „Sadze wiedźmińskiej” Andrzeja Sapkowskiego. Jeżeli jeszcze nie znacie mojej entuzjastycznej recenzji i nie wiecie, czy sięgać po te książki, to gorąco Was zapraszam do wysłuchania jej na VLOGU lub przeczytania na BLOGU. Kilka osób już kupiło przeze mnie „Wiedźmina”, więc myślę, że warto… :D

Po drugie ruszyła akcja #CzytamTolkiena2016 (więcej informacji w zakładce „Wyzwania 2016”!), i dlatego w ostatni poniedziałek zabrałem Was po raz pierwszy do Śródziemia i opowiedziałem o Silmarillionie – jednej z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w 2015 roku. Zapraszam na VLOGA i BLOGA.

Podsumowując, doliczywszy jeszcze 200 stron „Turnieju cieni”, który już powoli kończę, oraz jedno opowiadanie Stephena Kinga z nowego zbioru, przeczytałem w tym miesiącu aż 3695 stron, z czego jestem naprawdę dumny! :)

Ach, no i pojawił się jeden TAG – 2016 BOOK TAG – który możecie obejrzeć TUTAJ :)

Book haul, czyli co do mnie przybyło

W tym miesiącu nie jest aż tak źle, bo coś koło dwudziestu książek… ja sam zamówiłem dwie paczuszki, których unboxing może podejrzeć TUTAJ. Przyszły w nich takie pyszności jak trylogia „Z mgły zrodzonego” Brandona Sandersona czy „Ścieżki północy” Richarda Flanagana. Jeśli chodzi o książki recenzenckie, to perełkami były zdecydowanie „Przewieszenie” Mroza od Wydawnictwa Filia i najnowsza część „Ostatniej arystokratki” od Wydawnictwa Stara Szkoła. Pełen book haul zobaczycie oczywiście w filmiku, więc do niego zapraszam. :) 

TBR, czyli zapowiedzi na luty

Luty mam wyjątkowo dobrze zaplanowany, wszystko składa się w zgrabną całość. Juto oczywiście Fantastyczny Poniedziałek i przygotowałem Wam coś, czego chyba nikt się nie spodziewał! Mam nadzieję, że się spodoba. :) W tym tygodniu zobaczycie również recenzje „Playlist for the Dead” oraz „Ostatniej arystokratki” i „Arystokratki w ukropie”. Natomiast w przyszłym tygodniu – mam nadzieję, że już w przyszłym! – na moim kanale ukaże się Bookshelf tour, tak przez Was oczekiwany – w trzech odcinkach. Mam nadzieję, że to się uda. Co będzie później zobaczymy, ale co mogę obiecać, to „Turniej cieni” – na pewno skończę go w przeciągu paru dni i Wam o nim opowiem! :)

Jeśli macie obejrzeć podsumowanie miesiąca w formie filmu, to zapraszam Was TUTAJ.



Dziękuję Wam za kolejny wspólnie spędzony miesiąc i do usłyszenia w lutym! J. 

czwartek, 28 stycznia 2016

Zapowiedzi wydawnicze - luty 2016

Witam Was w notce innej niż dotąd! :) 
Na facebooku powiedzieliście, że chętnie poczytacie o nadchodzących w lutym książkach. Muszę Was tylko uprzedzić, że ta lista jest siłą rzeczy subiektywna – ale zapraszam, żebyście się dołączyli! Jeżeli czekacie na jakąś książkę, a ja jej nie uwzględniłem, koniecznie zostawcie informację w komentarzu! :) A teraz już zapraszam do zestawienia :)

Literatura piękna 


Richard Flanagan „Klaśnięcie jednej dłoni”
Data premiery: 18 lutego 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Literackie 

"Tasmania – rozległa, tajemnicza kraina. Pewnej nocy 1954 roku osadę Butlers Gorge omiatała śnieżyca, a czarne chmury przesłoniły gwiazdy. Maria Buloh bez słowa opuściła męża i trzyletnią córkę, by nigdy do nich nie wrócić. Rozpłynęła się bez śladu. Dlaczego i dokąd odeszła? Szukając zapomnienia w alkoholu, Bojan, słoweński imigrant, odnajdzie w nim jedynie demony przeszłości – tragiczne wspomnienia z czasu wojny, a rozpacz po odejściu żony przekuje w codzienne domowe piekło dla małej Sonji. W 1989 roku, po latach spędzonych w Sydney, dorosła już Sonja odwiedza ojca. To szansa na przebaczenie, ale też i czas na podjęcie najważniejszej decyzji w życiu młodej kobiety, która będąc w ciąży, zastanawia się nad jej przerwaniem."


Po sukcesie „Ścieżek północy” Wydawnictwo Literackie proponuje kolejną powieść Richarda Flanagana, australijskiego autora obsypanego prestiżowymi nagrodami. Ja sam w tym miesiącu chcę nadrobić „Ścieżki północy”, ale na tych, którzy są bardziej na bieżąco, w lutym będzie już czekało „Klaśnięcie jednej dłoni”. Brzmi intrygująco!




Donna Tartt „Mały przyjaciel”
Data premiery: 8 lutego 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Znak 

"Alexandria w stanie Missisipi, Dzień Matki. Mały Robin Dufresnes zostaje powieszony na drzewie w ogródku rodziców. Dwanaście lat później zagadka jego śmierci pozostaje nierozwiązana. Harriet, która była niemowlęciem w momencie śmierci brata, postanawia znaleźć i ukarać mordercę i scalić rodzinę, która rozpadła się po tej tragedii. Uzbrojona w wiedzę zaczerpniętą z książek przygodowych, Harriet, w towarzystwie najlepszego przyjaciela, szuka zemsty w śmiertelnie niebezpiecznym półświatku amerykańskiego Południa."



Kolejna powieść zdobywczyni Nagrody Pulitzera w Polsce! Po „Szczygle”, który zebrał powalająco dobre opinie,        i „Tajemnej historii”, Tartt wydaje w Polsce kolejną książkę. Czy znów możemy spodziewać się przepięknej prozy, porywającej fabuły i – co również ważne – cudownej oprawy? Wszystko wskazuje na to, że tak!





Łukasz Orbitowski „Wigilijne psy i inne opowiadania”
Data premiery: 17 lutego 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Sine Qua Non 

"Łukasz Orbitowski w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt przed nim, pokazuje świat, w którym rodzą się współczesne koszmary: świat polskich blokowisk, miejskiego brudu, pierwszych poważnych związków, porannej wódki. Krwisty, podszyty czarnym humorem język tych opowieści, a także niezwykła wyobraźnia autora sprawiają, że "Wigilijne psy" hipnotyzują i niepokoją od pierwszych stron."





Ostatnio znów zrobiło się głośno o Łukaszu Orbitowskim, a  to za sprawą Paszportu Polityki, który otrzymał za powieść „Inna dusza”. Wygląda na to, że twórczość tego autora trzeba poznać! Może ktoś ma ochotę sięgnąć po zbiór opowiadań, który szykuje dla nas niezastąpione Wydawnictwo Sine Qua Non? Mocna literatura to coś, co bardzo lubię! Wy też, prawda?


Kryminał




Joanna Opiat-Bojarska
Data premiery: luty 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Czwarta Strona 

"Wydawać by się mogło, że wiadomość o zaginięciu męża oraz jego śmierci to najgorsze, co mogło spotkać Aleksandrę – psycholog i matkę dwójki dzieci. Okazuje się jednak, że to dopiero początek. Kobieta pada ofiarą porwania. Po uwolnieniu, mimo niebezpieczeństwa i wbrew zdrowemu rozsądkowi, postanawia na własną rękę rozwikłać zagadkę. Zbierając nowe fakty, powoli wyciąga na światło bolesną prawdę, a lawina zdarzeń urasta do niespodziewanych rozmiarów…"




Dobrych kryminałów nigdy dość, a zapowiada się, że najnowsza powieść Opiat-Bojarskiej właśnie dobrym kryminałem będzie. Co zaprezentuje tym razem Autorka znana z tego, że jej książki dotykają ważnych społecznych problemów, a historie w nich przedstawione są niepokojąco prawdopodobne? Cóż, trzeba będzie się przekonać. Gra rozpocznie się w lutym…



Leonie Swann „Krocząc w ciemności”
Data wydania: 16 lutego 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Prószyński i S-ka

"Julius Birdwell, mistrz złotniczy, treser pcheł i artysta-włamywacz mimo woli, z całej duszy pragnie móc wreszcie wieść żywot spokojny i nieposzlakowany. Lecz kiedy pewnej nocy jego pchły padają ofiarą nagłego mrozu, a w jego życie wkracza tajemnicza Elizabeth Thorn, wydarzenia nabierają tempa. Pewien magik traci przytomność, starsza dama ucieka kradzioną ciężarówką, detektyw z zaburzeniami koncentracji przygarnia niezwykłe zwierzę domowe, a Julius staje nagle przed koniecznością rozstrzygania kwestii egzystencjalnych. Jak uwalnia się rusałkę? Ile pcheł zmieści się na czubku szpilki? I dlaczego życie mimo wszystko nie jest bajką? Juliusowi nie pozostaje nic innego, jak tylko wychylić się daleko poza horyzonty swojego świata – i zaryzykować skok w nieznane. Rozpoczyna się fantastyczna przygoda…"


Poprzednie książki Swann to błyskotliwe, zaskakujące i zabawne powiastki filozoficzne z wątkiem kryminalnym w tle. Pisane ze swadą i przymrużeniem oka. Jak będzie tym razem? Ten absolutnie cudowny, żółty kameleon na okładce (nie mogłem się powstrzymać, jest uroooczy! :D) zwiastuje, że będzie dobrze. Z ciekawością czekam.




Joe Abercrombie „Pół wojny”
Data premiery: 16 lutego 2016

"Ostatni tom rewelacyjnej trylogii „Morze Drzazg”, w sprzedaży tomy pierwszy Pół króla i drugi Pół świata. SŁOWA SĄ ORĘŻEM. Świat, który kochała księżniczka Skara, na jej oczach spłynął krwią i zamienił się w zgliszcza. Zostały jej jedynie słowa. Lecz te celnie dobrane mogą być równie zabójcze jak ostrza. Skara musi przezwyciężyć strach i uczynić z rozumu śmiertelnie niebezpieczną broń, aby..."

Ostatni tom świetnie przyjętej sagi jednego z bardziej cenionych pisarzy na świecie. Trylogię „Morze Drzazg” poleca Patrick Rothfuss, poleca i George R.R. Martin. Ja, gdy tylko dostanę w swoje ręce tom 3., zabieram się za lekturę tego cyklu. A wy? Znacie? Czytacie? Czekacie? :)




John Brunner „Ślepe stado”
Data premiery: 3 lutego 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Mag

"Ta powieść, od lat uznawana za klasyczną, jest dramatycznym i proroczym spojrzeniem na przyszłe skutki niszczenia ziemskiego środowiska. W tym koszmarnym świecie powietrze zatrute jest tak bardzo, że powszechnie używa się masek filtracyjnych. Rośnie śmiertelność noworodków i wygląda na to, że każdy człowiek na coś choruje. Woda jest zatruta, a tę z kranu pije tylko biedota. Władza praktycznie nie funkcjonuje, a korporacje dorabiają się na filtrach do wody, maskach i organicznej żywności. Działacz ekologiczny, Austin Train, musi się ukrywać. Trainiści - ruch ekologiczny, czasami posuwający się do terroryzmu - chcą, by im przewodził. Władze chcą go aresztować, a najchętniej stracić. Media chcą mieć igrzyska. Wszyscy coś dla niego planują, Train jednak ma swój własny plan."


W serii Artefakty Wydawnictwo Mag proponuje kolejną pozycję tego cenionego na świecie pisarza fantasy nagrodzonego Nagrodą Hugo – najbardziej prestiżową nagrodą pisarzy science fiction. Brzmi intrygująco i niezwykle aktualnie, brzmi jak coś, co idealnie nadaje się na fantastyczny Poniedziałek… jak uważacie?


I SUPER DEBIUT!


Jacek Łukawski „Kraina martwej ziemi. Krew i stal.”
Data premiery: 17 lutego 2016
Strona Autora: TUTAJ

"Sto pięćdziesiąt lat po wojnie, w wyniku której powstała Martwica, z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przedostać się na drugą stronę. U podnóża Smoczych Gór, w starym klasztorze ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa zanim Zasłona Martwicy pęknie i zaniknie. Tak brzmi rozkaz starego króla i tego samego chciał Lord Auriss posyłając tam wcześniej swoich ludzi. Silny oddział pod dowództwem starego, zaprawionego w bojach, żołnierza wkracza więc w suche stepy by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości."


Są takie książki, do których ciągnie mnie od samego początku, gdy tylko o nich usłyszę. I ta właśnie do nich należy! Nie wiem, czemu, ale po prostu czuję, że to będzie świetny debiut! Nie mogę się doczekać, aż dorwę tę książkę i ją przeczytam i Wam o niej opowiem. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. :)



Na dokładkę wznowienia - piękne okładki to więcej przyjemności z czytania!


Jeśli ktoś ma ochotę nadrobić zaległości, w lutym planowane jest kilka gorących wznowień w nowych, pięknych oprawach. Jednym z takich tytułów jest „Muskając aksamit” Sarah Waters (do obejrzenia TUTAJ). No i na pewno jest tu wielu fanów Stephena Kinga. Wydawnictwo Albatros wznawia jego zbiór opowiadań „Po zachodzie słońca” (o, TUTAJ). 13 mrocz- 
nych opowiadań dla miłośników Mistrza Grozy. Skusicie się? 


 
A dla miłośników kolorowanek…





Johanna Basford „Zaginiony ocean”
Data premiery: 18 lutego 2016
Oficjalna zapowiedź: Wydawnictwo Nasza księgarnia

""Zaginiony ocean” to niezwykłe, pełne misternych detali ilustracje, które możesz pokolorować i ozdobić. Znajdziesz tu dziwne ośmiornice, magiczne syreny, całe ławice egzotycznych ryb, a także ogrody rafy koralowej i wraki zatopionych statków. Ale czym byłaby podwodna przygoda bez skarbu? Strona po stronie szukaj poukrywanych cennych przedmiotów pochodzących z pirackiej skrzyni."




Moda na kolorowanki dla dorosłych ostatnio ogarnia coraz więcej osób, i dobrze wiecie, że uległem jej i ja. To właśnie od Johanny Basford i jej „Tajemnego ogrodu” wszystko się zaczęło, a już w lutym będziemy mieli możliwość odkryć „Zaginiony ocean” – co ukryła dla nas autorka? Jaki czarno-biały świat tym razem czeka na nas i nasze kredki? Nie mogę się doczekać! :)


To na tyle z dzisiejszego zestawienia! Znaleźliście książki, na które czekacie? A może coś Was zainspirowało? Której z nich jesteście najbardziej ciekawi? A może wiecie o jakiejś ciekawej premierze, o której nie napisałem - proszę, dajcie znać w komentarzu! Polecajmy sobie książki nawzajem! :) 
Bo kto czyta, żyje podwójnie :) J. 




poniedziałek, 25 stycznia 2016

Fantastyczny Poniedziałek: "Silmarillion" - #CzytamTolkiena2016 [Recenzja 25.]

Mamy ostatni Fantastyczny Poniedziałek w styczniu, już czwarty, więc pomyślałem, że najwyższy czas na pierwszą recenzję w akcji #CzytamTolkiena2016 (więcej szczegółów w zakładce „Wyzwania 2016)! Dzisiaj po raz pierwszy przeniesiemy się do Śródziemia, a dokładnie do Śródziemia z czasów Pierwszej i Drugiej Ery. Opowiem Wam, dlaczego tak bardzo lubię Tolkiena, a w szczególności jego „Silmarillion”, który jest dziełem wyjątkowym w historii literatury. Zapraszam na wycieczkę do świata elfów i krasnoludów! 



Autorem przepięknych grafik, które Wam tu pokazałem,  jest Ted Nesmith, do pełnej jego galerii przeniesiecie się klikając TUTAJ. Warto! :) 


Aulë Prepares to Destroy His Children
Autor: Ted Nesmith



Zdecydowałem się najpierw opowiedzieć o „Silmarillionie” ze względu na chronologię – nie chronologię powstania, ale chronologię historii, a w ten sposób patrząc na historię Śródziemia, „Silmarillion” plasuje się przed „Hobbitem” i „Władcą pierścieni”. Na początku zazwyczaj opowiadam Wam o fabule, ale „Silmarillion” trzeba potraktować wyjątkowo, bo to właściwie nie jedna historia, a zbiór mitów. To legendy ze świata Śródziemia, od czasów stworzenia świata i elfów przez Ilúvatara, przez powstanie krasnoludów i ludzi, aż po upadek Gondolinu. „Silmarillion” stanowi więc tło i historię dla wszystkich wydarzeń przedstawionych w innych książkach z uniwersum Śródziemia, i w tym znaczeniu jest według mnie największym dziełem Tolkiena. Dlaczego? O tym zaraz. Najpierw jeszcze kilka zdań o historii.





At Tarn Aeluin
Autor: Ted Nesmith
Jak powiedziałem, na początku „Simarillionu” Tolkien zawarł opis stworzenia świata i jego mieszkańców. Oczywiście ten zbiór legend, jak wszystko inne, co stworzył Tolkien, jest dziełem głęboko teologicznym, i w takim znaczeniu trzeba go czytać. Ale powiem Wam, że pierwsze rozdziały „Silmarillionu” zawierają chyba literacko najpiękniejszy opis stworzenia świata, jaki znam, i powinien spodobać się każdemu, bez względu na światopogląd, bo jest naprawdę magiczny, w  każdym tego słowa znaczeniu. Nie dorównuje mu nawet ten z szóstego tomu „Opowieści z Narnii”, który również bardzo lubię, nawiasem mówiąc. Świat, tkany przez elfów z muzyki, zdrada Melkora, później zwanego Morgothem, to coś niesamowicie przejmującego – nieważne, ile razy czytam te fragmenty, zawsze mam dreszcz. A potem jest tylko lepiej: niektóre z legend zawartych w „Silmarillionie” lubię bardziej, inne mniej, ale wszystkie są przepiękne. Do moich ulubionych zdecydowanie należy legenda o Berenie i Lúthien, czyli historia tragicznej miłości człowieka i elfki – swoją drogą chyba mam po prostu słabość do tego typu historii, bo podobnie bliska jest mi ta Aragorna i Arweny. Lubię też samą historię Silmarili, klejnotów, których tak bardzo pragnął Melkor, i historię mężnego Túrina Turambara… och, ja po prostu lubię całą tę książkę! :D Musicie po nią sięgnąć!


The Hill of Slain
Autor: Ted Nesmith
Co muszę powiedzieć, to to, że „Silmarillion” nie jest prosty w odbiorze. Mimo że chronologicznie powinniśmy usytuować go przed innymi dziełami Tolkiena, polecam, by czytać go na końcu. Dlaczego? Czytelnika, który nie jest już zakochany w Mistzu Tolkienie i jego piórze, ilość nazw, imion, rodów, postaci, mnogość historii, języków i dialektów może przerazić i zniechęcić. Ale z drugiej strony dla tych, którzy Tolkiena uwielbiają, to jest właśnie największa siła tych książek. Tolkien stworzył coś niezwykłego, coś na miarę arcydzieła literatury – świat niepowtarzalny, niezwykły, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. To z niego czerpią wszyscy współcześni pisarze fantastyki – bardziej lub mniej świadomi. Nie wiem, czy wiecie, ale są na świecie społeczności, które do dziś porozumiewają się quendi, czyli językiem elfów. Tolkien stworzył do niego gramatykę, pisownię, a nawet historię! Jeden człowiek stworzył w pełni „funkcjonalny” język, który normalnie musiałby kształtować się przez tysiąclecia, przecież to jest coś fenomenalnego! I właśnie dlatego „Silmarillion” jest najbardziej genialnym dziełem Tolkiena, według mnie – obnaża geniusz jego myślenia, precyzję i umiłowanie dla swojego świata.

The Kinslaying at Alqualondë
Autor: Ted Nesmith

Mógłbym o Tolkienie gadać godzinami, bo uwielbiam jego świat i jego język i całą tę historię, ale zostawię sobie coś na następne recenzje. :D Tymczasem zapraszam Was do sięgnięcia po „Silmarillion” i do przyłączenia się do akcji #CzytamTolkiena2016 – czytajcie, róbcie zdjęcia i oznaczajcie je tym hasztagiem, żebym mógł Was znaleźć! :) No i wpadnijcie na vloga, żeby zobaczyć jak entuzjazmuję się i zachwycam „Silmarillionem” – kliknijcie o, TUTAJ! :)



Dzięki, że jesteście, do usłyszenia w następnej recenzji! :) 

sobota, 23 stycznia 2016

"Aplikacja" - Lauren Miller [Recenzja 24.]

Wyobrażacie sobie świat, w którym nie musicie podejmować żadnych decyzji? W którym to, co najlepsze, wybiera dla Was aplikacja na telefon? W którym wszystko dziej się w sieci? Dzisiaj właśnie o takim świecie Wam opowiem, a to za sprawą książki… dla młodzieży. Zapraszam na recenzję „Aplikacji” Lauren Miller.


Rory jest zwykłą nastolatką, a właściwie była nią, dopóki nie dostała się do najbardziej prestiżowej szkoły w Stanach – Akademii Theden. To niezwykła placówka, do której przyjmują tylko najlepszych, Rory odnosi więc wielki sukces. Szybko się jednak okazuje, że łatwo nie będzie. Do tej pory życiem Rory kierował Lux, aplikacja, która pomagała podejmować decyzje – od tych najbardziej błahych, jak wybór śniadania, po najważniejsze, decydujące o całym życiu. W Akademii dziewczyna zaczyna jednak słyszeć wewnętrzny głos, którego rady brzmią dokładnie odwrotnie, niż rady Luxa. Zresztą to nie jedyna dziwna rzecz, jaka ma miejsce w Theden – tajemne stowarzyszenie uczniowskie, sekrety rodziny Rory i North, buntownik, który, choć odmawia używania Luxa, fascynuje dziewczynę od pierwszej rozmowy… Co z tego wyniknie? Dokąd zaprowadzi Rory podróż w przeszłość? I kim jest Doktor Tarsus, która tak bardzo jej nienawidzi? Sięgnijcie po „Aplikację”, żeby się tego dowiedzieć…

Nawet nie wiecie, jak dawno nie czytałem takiej typowej książki młodzieżowej, o nastolatkach dla nastolatków, o ich perypetiach i miłościach. Ponieważ chciałbym jednak recenzować dla Was książki z możliwie jak największego wachlarza gatunków, zdecydowałem się na współpracę z Wydawnictwem Feeria Young i otrzymałem właśnie książkę Lauren Miller. I wiecie, że nie mogłem się od niej oderwać? Fabuła tej książki naprawdę wciąga, więc po prostu chcę się czytać. To oczywiście jedna z tych lektur, które czytamy dla zupełnego oderwania się od rzeczywistości, nie oczekując niczego innego, ale okazało się, że „Aplikacja” ma do zaoferowania coś więcej, czyli ciekawy pomysł. Droga, którą podąża Rory, naprawdę nie jest łatwa, a prowadzi do – przynajmniej po części – naprawdę zaskakującego zakończenia. To niewątpliwy plus tej powieści.


Jeszcze jedno, co bardzo miło mnie zaskoczyło, to duża ilość odniesień do kultury i klasyki literatury. Duża część intrygi fabularnej oparta jest nawet na „Raju utraconym” Johna Miltona, którego fragmenty autorka wplotła w tekst. Takie propagowanie klasycznej literatury, zwłaszcza takiej, po którą adresaci „Aplikacji”, czyli młodzież, raczej już nie sięga, zawsze jest na plus. Z drugiej strony, żeby trochę pomarudzić, razem z propagowaniem literatury mogło by iść w parze propagowanie pięknej polszczyzny. Po co, zamiast nazwać telefon telefonem, nazywać go hendheldem? Nie lubię takich zabiegów, bo według mnie niczemu nie służą, ale cóż – nie czepiajmy się za bardzo, bo książkę mimo wszystko czyta się dobrze.

Oczywiście, młodzi bohaterowie podchodzą do świata trochę naiwnie. Oczywiście, ich decyzje bywają nieracjonalne i (czasem) trochę irytujące – zwłaszcza gdy, zamiast ponieść konsekwencje tych lekkomyślnych decyzji, wychodzą zawsze obronną ręką z tarapatów. Wierzcie mi jednak, że w tym wypadku ani trochę nie przeszkadza to w czytaniu, zwłaszcza gdy założymy, że tak to z tą literaturą bywa. A co ważniejsze, bohaterowie nie przysłaniają mocnego przesłania wyłaniającego się z powieści i pozwalają mu wybrzmieć bardzo wyraźnie: uważajmy, co robimy w sieci, i zastanówmy się, czy technologia nie ogranicza nas i nie tłamsi. Zbyt dużo dzieje się teraz „online”, a zdecydowanie zbyt mało „w realu”. Może warto to zmienić, dopóki nie jest jeszcze za późno?

Jeżeli macie ochotę zapoznać się z wersją logową mojej recenzji, zapraszam oczywiście TUTAJ.





Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.


Do usłyszenia niebawem! :) 

środa, 20 stycznia 2016

Fantastyczny Poniedziałek: "Nieśmiertelni z Meluhy" - Amish [Recenzja 23.



Przyszedł czas na kolejny Fantastyczny Poniedziałek i znów wyruszamy w fantastyczny świat, tym razem – rodem z mitologii. I to mitologii hinduskiej. Książka, o której mowa, nie jest z pewnością idealna, o czym zaraz Wam opowiem, ale mimo to chcę o niej wspomnieć, bo myślę, że warto.  Przed Wami powieść wprost z dalekich Indii – „Nieśmiertelni z Meluhy” autorstwa Amisha.




Mamy rok 1900 p.n.e.. Śiwa przewodzi plemieniu żyjącemu w Tybecie, w Himalajach. Życie tam nie jest proste, bo upływa na ciągłych walkach z wrogimi plemionami, dlatego gdy w wiosce zjawia się przybysz zza gór, który w zamian za uczciwą pracę proponuje spokojne i dostatnie życie w swoim kraju, Śiwa, po krótkim zastanowieniu zgadza się. Po kilku tygodniach wraz ze swoim ludem dociera do Meluhy, która okazuje się być państwem niezwykłym, a przede wszystkim niesamowicie rozwiniętym technologicznie. W dodatku meluhańczycy odkryli przepis na specjalny napój, który zapewnia im długowieczność. Mają jeden problem, a jest nim wrogi lud, które ostatnio poczyna sobie coraz odważniej, napadając na meluhańskie wioski. Szybko okazuje się, że Śiwa nie przez przypadek został zaproszony do Meluhy. Kim jest, i jaką rolę w Melusze ma do spełnienia? Sięgnijcie po pierwszy tom „Trylogii Śiwy”, by się o tym przekonać.


Zacznijmy od plusów tej książki, a jednym z nich jest niewątpliwie osadzenie akcji powieści w realiach starożytnych Indii. Widać, że autor dobrze orientuje się w hinduskiej mitologii i wiele wątków z niej wplata w swoją powieść, a właściwie to z mitów tka kanwę dla akcji powieści. Śiwa, jeden z najważniejszych hinduskich bogów, tutaj staje się człowiekiem, takim jak Ty i ja. Cała historia jest jednak spójna i naprawdę interesująca, fabuła wciąga i nie pozwala się oderwać, a na samym końcu znajdziemy iście „polsatowskie cięcie”, więc nie mogę doczekać się, aż w moje ręce wpadnie tom drugi „Trylogii Śiwy”, bo jestem ciekaw, jak to wszystko się skończy…

Kolejną zaletą są interesujące postaci – ciekawe, pogłębione charaktery, każdy bohater ma swoją historię. Na uwagę zasługuje księżniczka Sati, ukochana naszego głównego bohatera. Tych, którzy jęknęli na myśl o wątku romansowym, śpieszę uspokoić – wątek miłosny jest, ale jest naprawdę ciekawie skonstruowany i absolutnie nie jest mdły ani specjalnie przewidywalny. Sati jest bowiem wikarmą, czyli osobą, która musi odpokutować za złe uczynki popełnione w poprzednich wcieleniach. W efekcie nie ma prawa wyjść za mąż. W jaki sposób zakochani wybrną z tej sytuacji, musicie przekonać się sami, ale zapewniam Was, że ich droga nie będzie usłana różami.  

No ale zbyt pięknie być nie może – pora troszkę ponarzekać… Chociaż książka ma potencjał fabularny, mam wrażenie, że zabrakło talentu pisarskiego. Pewne rozwiązania rozwiązania są według mnie co najmniej kontrowersyjne. Meluha przedstawiona została jako kraj mlekiem i miodem płynący, który jest niezwykle rozwinięty technologicznie, ale powóz konny z automatycznym alarmem? Ataki terrorystyczne? Prysznice i kanalizacja? Tlen, antyoksydanty i teoria rozszczepienia światła? No cóż, według mnie to wszystkie nie bardzo pasuje do starożytnych Indii, nawet w książce fantastycznej. Autor chciał chyba pokazać, j a k  b a r d z o  zaawansowana jest Meluha, ale chyba mu niestety nie wyszło. A szkoda, wielka szkoda…

Podsumowując, „Nieśmiertelni z Meluhy” to dobry pomysł, tylko nie do końca dobrze wykonany. Niemniej polecam Wam tę książkę, bo czyta się ją przyjemnie, jeśli pewne sformułowania potraktujemy jako żart. To pierwszy tom całkiem obiecującej trylogii. Czekam na kolejne tomy, żeby dowiedzieć się, co było dalej. A Wy, jeśli macie ochotę, możecie chwytać powieść i czytać, albo… posłuchać mojej recenzji w wersji vlogowej TUTAJ. :)





Za udostepnienie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Do następnego razu, J. :)