Oto subiektywny blog i videoblog literacki! Kto czyta, żyje podwójnie, więc dlaczego nie korzystać z tej szansy? Zapraszam na wspólną podróż do świata literatury! :)

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Fantastyczny Poniedziałek: "Wigilijne psy i inne opowieści" - Łukasz Orbitowski [Recenzja 44.]

Długo zabierałem się do przeczytania książki, o której dziś będzie mowa, a Wy musieliście długo czekać na recenzję. Ale to nie tylko dlatego, że mój „program” jest tak napięty, lecz także dlatego, że zbiór opowiadań Łukasza Orbitowskiego, czyli „Wigilijne psy i inne opowieści”, zasługuje na specjalne potraktowanie, bo to wyjątkowa książka. Wznowione po latach opowiadania nie tracą ani trochę na aktualności, nadal przejmują i czarują czytelników zawartą w nich mroczną magią. Serdecznie zapraszam na recenzję!


Ponieważ mamy tu do czynienia, jak wspomniałem, ze zbiorem opowiadań, nie będę przedstawiać Wam ich fabuły, niemniej śmiało mogę napisać, że wszystkie opowiadania łączy tematyka – to opowieści miejskie od początku do końca, opowieści o mrocznych zaułkach metropolii, szaroburych podwórkach, blokowiskach i opuszczonych domach na przedmieściach. To opowieści o ludziach, którzy tam mieszkają, takich jakich znamy z codziennych wędrówek po mieście, i o duchach z przeszłości, które nie mają zamiaru opuszczać naszego świata. Niektóre sytuacje przedstawione przez Orbitowskiego wielu z nas na pewno rozpozna. Widujemy na co dzień „ziomeczków” z piwkiem pod osiedlowym monopolowym, „żuli i żulinki” z „sikaczem” pod drzewem na skwerku – och, jak dobrze znane to obrazy.  W „Wigilijnych psach i innych opowieściach” to ci ludzie stanowią wspólny mianownik opowiadań Orbitowskiego.

A magia? A magia kryje się gdzieś w przeszłości, w zakamarkach ludzkich dusz i mrocznych klatek schodowych, na ostatnim piętrze spalonego wieżowca i w neseserze diabła. Orbitowski sięga po znane motywy – duchy, cyrograf, powracające dusze samobójców – ale umieszczenie ich w znanych nam realiach zdecydowanie pobudza wyobraźnię i w niektórych momentach wywołuje ciarki na plecach. Chociaż opowiadania Orbitowskiego klasyfikowane są jako horror, ja podczas lektury strachu jako takiego nie czułem, ale z pewnością opowiadania są niepokojące – do najciekawszych zaliczyłbym „Kacpra Kłapacza” i „Serce kolei”, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Oczywiście, jak to zazwyczaj ze zbiorami opowiadań bywa, nie wszystkie podobały mi się jednakowo, niektóre były lepsze, inne trochę gorsze, niektóre trafiły do mnie bardziej, inne mniej. Ale tym, co bardzo przypadło mi do gustu, jest spójność tego zbioru, która zwraca uwagę i wyróżnia „Wigilijne psy i inne opowieści” spośród wielu innych zbiorów opowiadań.

Czuję się jednak w obowiązku Was przestrzec – opowiadania Łukasza Orbitowskiego to proza raczej dla pełnoletnich, a z pewnością bardzo dojrzałych czytelników – nie tylko dlatego, że w tematyce, klimacie, atmosferze tych opowieści odnajdą się najlepiej dzieci lat 80. i wczesnych 90. ubiegłego wieku, ale też ze względu na język, jakim opowiadania zostały spisane. Język, który zachwycił mnie najbardziej, żywy, piękny, rewelacyjnie oddający intencje Autora, ale jednocześnie brutalny, wulgarny (miejscami bardzo wulgarny) i ostry. U Orbitowskiego gdy jest czas na krwawy opis, to dostajemy krwawy opis, Autor nie „cacka” się z czytelnikiem. Jeżeli znalazłem w tych opowiadaniach jakąś grozę, to kryła się właśnie w warstwie językowej, a że bardzo sobie cenię dobry język w opowiadaniach i powieściach, tym właśnie Autor kupił mnie bez dwóch zdań, i tym przede wszystkim, jeśli mam być szczery, zachęcił mnie do sięgnięcia po inne swoje pozycje – przede wszystkim po powieści „Inna dusza” i „Szczęśliwa ziemia”. Poza tym „Wigilijne psy…” to opowiadania z jednej strony pisarza młodego, rozwijającego się, a z drugiej to naprawdę męska, brutalna, bezlitosna proza, która mnie spodobała się niezwykle – mam nadzieje, że przypadnie do gustu i Wam.

Podsumowując, moje wrażenia po pierwszym spotkaniu z prozą Łukasza Orbitowskiego są bardzo, bardzo pozytywne. A jeżeli „Wigilijne psy i inne opowieści” rzeczywiście nie są najlepszą jego pozycją, rozumiem też szum wokół jego pisarstwa i Paszport Polityki, który niedawno otrzymał. Chcę więcej tej prozy, tego języka, tego przejmującego klimatu! Chcę więcej Orbitowskiego! Całe szczęście na półce czeka już na mnie „Inna dusza”, więc mam nadzieję wkrótce się za nią zabrać. A jeśli jeszcze Was nie zachęciłem, to zajrzyjcie do mojej recenzji na vlogu (TUTAJ).


Za egzemplarz książki do recenzji (i cierpliwość w oczekiwaniu na recenzję) dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non. :)

Pozdrawiam Was i do następnego razu! :)


czwartek, 7 kwietnia 2016

Zapowiedzi wydawnicze - kwiecień 2016

Moi Kochani,
w tym miesiącu z opóźnieniem, ale jest – przed nami jeszcze 23 dni kwietnia, więc warto się przyjrzeć, co ciekawego w tym czasie pojawi się w księgarniach. Standardowo zapraszam na moje – bardzo subiektywne – zestawienie najciekawszych nowości wydawniczych kwietnia. Jak zwykle klikając w nazwę wydawnictwa, przeniesiecie się do oficjalnej zapowiedzi. W tym miesiącu zrezygnowałem z kopiowania opisów, bo przecież możecie je przeczytać na stronach wydawnictw. Pozostawiłem jedynie swój komentarz. :) No to… zaczynamy! :)

Literatura obca



„Historia pszczół”, Maja Lunde  
Premiera: 15 kwietnia 2016
To brzmi jak jedna z tych dobrych powieści, w które mamy ochotę zupełnie się zanurzyć. Opis jest niezwykle zachęcający – trzy historie dziejące się w zupełnie innych czasach, a łączą je – pszczoły. Mam wielką ochotę na tę powieść, bo to może być piękna historia.


 
„Beatlesi” Lars Saabye Christiensen
Premiera: 19 kwietnia 2016
Kolejny autor, który na mnie czeka. Jego powieści bardzo mnie kuszą, z jednej strony kojarzą się z Knausgårdem, którego prozę uwielbiam, z drugiej mają w sobie coś jeszcze przyciągającego. „Beatlesi” to międzynarodowy bestseller i najbardziej uznana książka Christensena – może od niej zacznę?



„Przemyślny rycerz Don Kichot z Manczy. Część druga” Miguel de Cervantes Saavedra
Premiera: kwiecień 2016
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Don Kichota chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, a już w kwietniu na nasze półki trafi część druga tego dzieła, jednego z najważniejszych w świecie literatury, w rewolucyjnym tłumaczeniu Wojciecha Charchalisa. Wstyd przyznać, że jeszcze tego klasyka nie czytałem… Teraz, gdy będę już miał obie części, będę miał też motywację do nadrobienia tej karygodnej zaległości…


 
„Euforia” Lily King
Premiera: 6 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Kolejna powieść, której zapowiedź chwyciła mnie za serce. To, że została nagrodzona Kirkus Prize i doceniona przez The New York Times też brzmi zachęcająco. Jednak czy porównanie jej do Conrada nie jest lekką przesadą? Muszę się przekonać…



Powieść historyczna


„Gambit hetmański” Robert Foryś
Premiera: 13 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Co tu dużo mówić – nie mogę się doczekać. XVII wiek, szpiedzy, polityczne machinacje, Bóg, honor i trucizna… Ponad 1000 stron, w czasie których zanurzymy się w zupełnie inny świat. Takie powieści historyczne to ja lubię, a do tego ta piękna oprawa! Będzie co czytać :) Kto też na to czeka?



Kryminał


„W obcej skórze” Sarah Hilary
Premiera: 27 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Na tę premierę czekałem – uwielbiam brytyjskie kryminały i ich klimat, a jeśli jeszcze coś ma być „najlepszym kryminałem ubiegłego roku w Wielkiej Brytanii”, to już w ogóle. Już wiem, że będę miał przyjemność Wam o tej książce opowiedzieć – kto czeka?




„Ziemna burza” Mons Kallentoft
Premiera: kwiecień 2016
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Uwielbiam kryminały Kallentofta – jest jednym z moich ulubionych skandynawskich pisarzy kryminałów. Jestem troszkę do tyłu z jego powieściami, ale przeczytałem kilka, i każda kolejna była coraz lepsza! Dlatego czekam na „Ziemną burzę” – w końcu i do niej dobrnę. :)



Fantasy


„Królowie Dary. Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu” Ken Liu
Premiera: 27 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Sine Qua Non
W Polsce długo na tę książkę czekaliśmy – szykuje się epickie fantasy „przesycone duchem Orientu”, jak pisze wydawca. Ta książka to pierwszy tom uznanego na świecie cyklu i jestem bardzo, bardzo ciekaw, jak to będzie… Szykuje się ciekawa powieść na Fantastyczny Poniedziałek.



Poradniki


„Mówiąc inaczej” Paulina Mikuła
Premiera:
Wydawnictwo: Flowbooks
O tak, na tę książkę czekałem naprawdę długo, od kiedy tylko usłyszałem, że „się pisze”. Uwielbiam vloga Pauliny i bardzo lubię samą Autorkę. W chwili, gdy to piszę, już książkę mam, i jestem bardzo zadowolony – spełniła moje oczekiwania w stu procentach. Świetna pozycja, ale o tym na pewno Wam opowiem. Na razie powiem tyle – warto! :)



Dla miłośników kolorowanek



 „Harry Potter. Magiczne stworzenia do kolorowania”
Premiera: 18 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Jeżeli komuś podobała się pierwsza książka do kolorowania o Harrym Potterze, i ta na pewno przypadnie mu do gustu. Mnie część pierwsza nie zachwyciła, ale magiczne stworzenia… kto wie, kto wie :) Przyjrzę jej się na pewno w księgarni.


 
„Planeta bazgrołów”
Premiera: 13 kwietnia 2016
Wydawnictwo:Nasza księgarnia
Druga część „Inwazji bazgrołów”, czyli jeszcze więcej czarno-białych, pociesznych stworków do pokolorowania! Wzory wydają się być szalone i interesujące, więc na pewno będzie się dobrze kolorowało… A więcej chyba opowiem Wam w kwietniowych „Bazgrołkach”… :)



A Wy czekacie na…

 

„Grimm City. Wilk” Jakub Ćwiek
Premiera: 13 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Sine Qua Non





„Ugly Love” Colleen Hoover
Premiera: 13 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Otwarte






„Dwór cieni i róż” Sarah J. Mass
Premiera: kwiecień 2016
Wydawnictwo: Uroboros






„Żałobne opaski” Brandon Sanderson
Premiera: 27 kwietnia 2016
Wydawnictwo: MAG
 





„Kamienna noc” Gaja Grzegorzewska
Premiera: 28 kwietnia 2016






Jak widzicie, na brak lektur nie możemy narzekać! Nic tylko siadać i się zaczytywać :) I dlatego żegnam Was i lecę czytać, do następnego razu, moi Drodzy :)  J. 

środa, 6 kwietnia 2016

"Zaginięcie" + "Rewizja" - Remigiusz Mróz [Recenzja 44.]

Za oknem wiosna, a tu Mróz znowu zaatakował! Ale Mróz inny, bardzo zaskakujący – a mowa oczywiście o „Rewizji”, czyli trzecim tomie cyklu o bezwzględnym duecie prawniczym Chyłka&Oryński. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co u nich nowego, zapraszam dalej… :)


Najpierw jednak kilka słów o „Zaginięciu”, bo po pierwsze, nie opowiadałem o nim, a po drugie to się przyda w dalszej części recenzji. W drugim tomie cyklu prawniczego Remigiusz Mróz serwuje nam niezwykle interesującą sprawę – z domku letniskowego ginie małe dziewczynka, a wszystkie ślady (a właściwie brak śladów) wskazują, że sprawcami są rodzice. Jak łatwo się domyślić, obrony państwa Szlezyngierów podejmują się prawnicy z kancelarii Żelazny & McVay, sprawa wcale nie jest taka prosta – Chyłka z plączącym jej się pod nogami Kordianem stoczy brawurową walkę z prokuraturą i… samą sobą. To doprowadzi do interesujących wydarzeń, świetnym ich podsumowaniem jest zdanie: „Chyłka kontra Oryński”, które znajdziemy na okładce „Rewizji”, czyli tomu trzeciego. 

W tej powieści nasi prawnicy po raz pierwszy stają po przeciwnych stronach barykady. Joanna Chyłka po ciężkich przejściach, i, można powiedzieć, nieświadomie, podejmuje się obrony Roberta Horwata, Roma oskarżonego o zgwałcenie i zamordowanie żony i córki. Dlaczego Kordianowi zależy na czymś dokładnie odwrotnym? Będziecie musieli sami się o tym przekonać, czytając „Rewizję”, ale powiem jedno – dzieje się!

Dzisiaj jednak nie będzie w samych superlatywach, bo przyznaję się bez bicia, że tom trzeci podobał mi się, jak na razie, najmniej. To trochę tak, jakby po rewelacyjnym, wgniatającym w fotel „Zaginięciu”, Autor troszeczeczkę przystopował, a „Rewizję” nazwałbym już nie tyle thrillerem prawniczym, a powieścią obyczajową z morderstwem w tle. To absolutnie nie oznacza, że ta książka mi się nie podobała! Uwielbiam styl Mroza i na pewno sięgnę po każdą powieść, którą napisze. Po prostu czasem tak bywa, że gdy dostajemy coś innego niż to, czego oczekiwaliśmy, jesteśmy zdezorientowani. I ja właśnie jestem zdezorientowany. Zmieszany, ale nie do końca wstrząśnięty, parafrazując klasyka.

„Rewizja” to książka zupełnie inna niż pozostałe powieści Mroza. Porusza sporo tematów społecznych, przede wszystkim tolerancji względem mniejszości romskiej. Autor przyzwyczaił nas do wartkiej akcji, fabuły naładowanej wydarzeniami i zwrotami akcji, brutalnych morderstw. „Rewizja” jest „spokojniejsza”, tu czas płynie wolniej, a sama sprawa kryminalna pozostaje troszeczkę w cieniu. Fabuła dotyka jeszcze innego problemu społecznego, o którym nie chcę mówić, żeby niczego Wam nie zdradzać, powiem tylko, że Autor poniewiera Chyłką tak, że aż mnie coś w środku bolało. No właśnie, Chyłka… przyznaję, że dla mnie to ona jest główną atrakcją tego cyklu. Remigiusz Mróz ma niezwykły talent do kreowania bohaterów – Bronek, Obelt, Forst, a w końcu Chyłka – najjaśniejsza gwiazda w tym panteonie. Ja ją po prostu uwielbiam, o czym dobrze wiecie, i to się na pewno nie zmieni – Joanna kradnie cały show, i fabuła fabułą, morderstwa morderstwami, ale dajcie mi Chyłkę w książce, i mi już niczego nie potrzeba. No cóż… nie mogę się doczekać, co będzie dalej!

Podsumowując – Mróz w formie, ale w innej. Trochę bardziej społecznie, trochę bardziej refleksyjnie. Trochę bardziej do pomyślenia. Ci, którzy kochają Chyłkę i/lub Zordona, na pewno się nie zawiodą. Zakończenie znów boli, bo tym razem Autor sięga po naprawdę potężny kaliber. Trochę się boję co będzie dalej… ale i czekam z niecierpliwością. Ogólne wrażenia po lekturze? Pozytywne, w końcu to jednak wciąż Mróz! Dobrze było wrócić do prawniczego świata i nie mogę się doczekać, aż znów będę miał taką okazję. A jeśli jeszcze Wam mało, zapraszam TUTAJ, gdzie będzie mogli wysłuchać mojej recenzji w formie wideo.




Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Dzięki, że byliście ze mną w kolejnej recenzji i do zobaczenia wkrótce, J. 

wtorek, 5 kwietnia 2016

Fantastyczny Poniedziałek: "Wiedźmy z Savannah" - J.D. Horn + KONKURS [Recenzja 43.]

Witajcie, moi Drodzy, w kolejnym Fantastycznym Poniedziałku, w recenzji nie jednej książki, a całej trylogii, i to trylogii z gatunku Young Adult, o czym uprzedzam z góry. Mimo wszystko jednak chcę Wam o tej serii opowiedzieć, bo myślę, że miłośnikom gatunku, wiedźm, tajemniczych mocy i mrocznej magii seria ta na pewno przypadnie do gustu. A w dodatku w dzisiejszym filmie na kanale ogłaszam konkurs, więc warto najpierw zapoznać się z recenzją – a nuż zapragniecie przeczytać cykl J.D. Horna „Wiedźmy z Savannah”? Zapraszam.


Mercy to zwykła dziewczyna z Savannah, za to jej rodzina absolutnie nie jest „zwykła” – w żadnym tego słowa znaczeniu. Ród Taylorów to jedna z dziesięciu rodzin wiedźm strzegących granicy, magicznej bariery oddzielającej nasz świat od świata starożytnych demonów. Gdy kotwicząca rodu, a ciotka głównej bohaterki, Ginny, zostaje brutalnie zamordowana, zjednoczone rody muszą wybrać nowego kotwiczącego. Oczywistą kandydatką zdaje się być Maisie, siostra bliźniaczka Mercy. Jednak sytuacja się komplikuje… tajemnice się piętrzą, na jaw wychodzą z dawna skrywane tajemnice i potworności ukryte w mrocznych zaułkach Savannah. Co kryją Taylorowie? Czym jest granica? Co knują trzy zbuntowane rody wiedźm? Tego dowiecie się, sięgając po cykl „Wiedźmy z Savannah” – „Ród, „Źródło” oraz „Pustkę”. 

Zacznijmy od tego, czy rzeczywiście „Wiedźmy z Savannah” to cykl dla ludzi młodych? Przede wszystkim tak. Ta książka jak mało która pasuje do określenia Young Adult, ponieważ główne bohaterki mają po dwadzieścia lat. Z drugiej strony, w cyklu znajdziemy kilka ostrych scen, trochę seksu, całkiem dużo krwi, a oś fabuły opiera się na tajemnicach rodzinnych – zdradach, miłości, przywiązaniu. Ukazuje, jak ważna jest rodzina, wartości, które pielęgnujemy, współdziałanie w rozwiązywaniu problemów. Powiedziałbym zatem, że ten cykl to po prostu dobra lektura dla fanów fantastyki – jeżeli tylko nie będziecie oczekiwać tu Tolkienowskiej epickości, a lekkiej, niezobowiązującej lektury, nie powinniście być zawiedzeni.

Mocne strony? Przede wszystkim bohaterowie. Nie wszyscy, ale znajdziemy  tym cyklu kilka perełek z Matką Jilo Wills, czarnoskórą szamanką hoodoo na czele. To ona jest bezdyskusyjnie moją ulubioną postacią cyklu od pierwszej sceny, w której wystąpiła. Podobnie Oliver, wujek naszej głównej bohaterki, to facet tak sympatyczny, że nie sposób go nie lubić. Jeśli chodzi o Mercy i Maisie, to dziewczyny chwilami bywają niezdecydowane, lekko irytujące i… rozchwiane emocjonalnie, delikatnie rzecz ujmując, ale to chyba przywilej takich bohaterek. Generalnie czytanie o ich perypetiach daje dużo frajdy i jest niezwykle wciągające.

Kolejnym mocnym punktem cyklu Horna bez wątpienia jest fabuła po prostu  n a j e ż o n a  zwrotami akcji – chwilami miałem wrażenie, że jest ich nawet za dużo, szczególnie w tomie drugim. W tym cyklu nigdy nic nie wiadomo, to że ktoś umarł, wcale nie oznacza, że nieżywy pozostanie, wróg może okazać się przyjacielem, a świat, który wydaje się tak realny… No cóż. :) Nic Wam nie powiem, sami musicie się dowiedzieć. :) tak czy inaczej jednak miłośnicy „plot twistów” będą zachwyceni! Na uwagę zasługuje również fakt, że „Wiedźmy z Savannah” to cykl świetnie przemyślany – od pierwszego do ostatniego tomu, przy czym ten trzeci jest, moim zdaniem, zdecydowanie najciekawszy. Autor naprawdę miał pomysł na ten cykl i dobrze go wykorzystał, a że nie jest to „arcydzieło światowej literatury” – no cóż. Nie każda książka musi być arcydziełem, prawda? :)

Jeżeli zachęciłem Was do sięgnięcia po cykl J.D. Horna, koniecznie zajrzyjcie do mojego filmu – TUTAJ. Znajdziecie tam również konkurs, w którym do wygrania jest tom pierwszy cyklu – „Ród”. Powodzenia!




Za możliwość przetłumaczenia i zrecenzowania cyklu dziękuję Wydawnictwu Feeria.

Do usłyszenia następnym razem! J. 

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Bazgrołki: interludium - "Twoja niezwykła podróż" - praca konkursowa

Moi Drodzy :)
Jakiś czas temu Wydawnictwo Sine Qua Non zaproponowało mi udział w konkursie, polegającym na pokolorowaniu przynajmniej jednej strony z ich najnowszej kolorowanki „Twoja niezwykła podróż”. Jako że kolorowanki dla dorosłych bardzo lubię, ochoczo się zgodziłem -  otrzymałem przedpremierowy egzemplarz do wzięcia udziału w konkursie. 100 miejsc z całego świata na 100 obrazkach do pokolorowania! Czyż to nie brzmi dobrze? :)
Ponieważ dziś mija termin oddania pracy, prezentuję Wam mój skończony obrazek. Zauważyłem, że ktoś na obrazku z „Wodospadem Iguazú” ktoś zapomniał o… wodospadzie :D. Postanowiłem to naprawić.


Pewnie kiedyś opowiem Wam o tej kolorowance w pełnoprawnym odcinku „Bazgrołków”, chciałbym jednak poczekać na pełną wersję kolorowanki, bo na razie mam egzemplarz przedpremierowy, a zdaje mi się, że on może mieć troszkę inny papier (sprawdzałem w księgarni i tak coś czuję), co jest baaardzo nie bez znaczenia (jak się okazuje)! Natomiast pełnoprawną wersję możecie już kupić na przykład TUTAJ. :)


Za możliwość wzięcia udziału w konkursie i egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

Ściskam i do następnego razu – J. 

piątek, 1 kwietnia 2016

Czytelnicze podsumowanie marca 2016

Witajcie, Moi Drodzy, nadszedł czas, by podsumować kolejny miesiąc! W marcu działo się baaaardzo dużo – pracowałem intensywnie jak nigdy wcześniej, dniem i nocą. Jeden weekend spędziłem w Warszawie, gdzie spędziłem czas z Pawłem z kanału P42, a potem były święta. Do tego na kanale pojawił się mój autorski TAG i nowa seria. I przy tym wszystkim udało mi się przeczytać – jak zazwyczaj – 7 książek! Powiem szczerze, że jestem z siebie dumny! :D A co przeczytałem? Już przypominam. :) Oczywiście linki do recenzji i filmów dołączam.

 
Luis Montero Manglano „Stół króla Salomona”
Niezwykle wciągająca powieść przygodowa, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Montero zaserwował nam całkiem wiarygodną historię i ciekawych bohaterów. Idealna książka na wieczór bądź dwa. Recenzja na BLOGU i VLOGU.




 
Amy Stewart „Dziewczyna z rewolwerem”
Książka, co  do której miałem duże oczekiwania, a która mnie bardzo zaskoczyła. Constance Kopp to arcyciekawa postać, a ta powieść to wstęp do intrygującej serii – mam nadzieję. Czegoś mi zabrakło, ale mimo wszystko polecam książkę miłośnikom literatury historycznej – a polecam na BLOGU i VLOGU.





Chelsea Cain „Unik”
Thriller, który umilił mi podróż do i z Warszawy. Chociaż książka porusza trudną tematykę, czyta się ją świetnie i bardzo szybko, a w dodatku zostaje z nami na jakiś czas. Z kolei Kick Lannigan to kolejna dobra kobieca bohaterka w tym miesiącu – czekam na kolejny tom! Recenzja na BLOGU i VLOGU.





Lindsey Stirling „Ostatni pirat na imprezie”
To wspomnienia, które tłumaczyłem – premiera książki 2 czerwca, ale już mogę Wam powiedzieć, że jest rewelacyjna! Kto jeszcze nie zna Lindsey Stirling, musi nadrobić zaległości – to niezwykła, utalentowana i ciepła osoba, a jej wspomnienia to potwierdzają! Opowiem Wam o niej więcej w okolicach premiery! :)


 
Samantha Shannon „Czas żniw” 
W końcu udało mi się przeczytać tę bestsellerową dystopię! Co więcej, naprawdę mi się spodobała, a światem przedstawionym jestem po prostu zachwycony. :) No i Peige – kolejna dobrze wykreowana bohaterka. Miłośnicy Young Adult i fantasy będą zachwyceni. Możecie posłuchać o niej na VLOGU i poczytać na BLOGU.




Francis Kilvert „Dziennik 1870-1879”
To jedna z bardziej odprężających lektur, jakie ostatnio czytałem. Razem z angielskim pastorem przeniosłem się do epoki wiktoriańskiej na zielone, angielskie pola, do urokliwej wioski. Bardzo interesujące wspomnienia dla miłośników literatury pamiętnikarskiej, a więcej na BLOGU i VLOGU.   




Remigiusz Mróz „Zaginięcie”
Przypomniałem sobie, dlaczego pokochałem Chyłkę… i dlaczego znienawidziłem Zordona :D Recenzja „Zaginięcia” i „Rewizji” już wkrótce, bądźcie czujni! :D 





Wynika z tego, że przeczytałem 3073 strony – i jestem z siebie dumny. :D
Jeśli zaś chodzi o inne filmy, to chyba wydarzeniem miesiąca było spotkanie z Pawłem z kanału P42, z którym nakręciliśmy da filmy – na moim kanale pojawił się Book Whispering Challenge, a kilka dni później udostępniłem vlog z dwóch dni mojego pobytu w Warszawie. Oba filmy przyjęliście z dużym entuzjazmem, z czego się bardzo cieszę :) Pojawił się też mój autorski Broadway Musicals Book Tag. Zacząłem też na kanale nową serię dotyczącą kolorowanek dla dorosłych, który również Wam się spodobał. W marcowym odcinku pokolorowałem obrazek ze „Strażników nocy” – do obejrzenia TUTAJ. Przedstawiłem Wam również TOP 5 Najczarniejszych Kobiecych Bohaterów Literackich. Natomiast jeśli chodzi o Fantastyczne Poniedziałki, to opowiedziałem Wam o „Blade Runnerze” Philipa K. Dicka i zaproponowałem kilka książek, od których warto rozpocząć przygodę z fantastyką. Uff, naprawdę się działo! :)


Book haul, czyli co do mnie przywędrowało w marcu?

O matko, po naprawdę spokojnych styczniu i lutym, marzec znów zasypał mnie rewelacyjnymi pozycjami, które z wyrzutem w okładkach patrzą na mnie z półek… Wśród książek recenzenckich perełkami były oczywiście długo wyczekiwana „Rewizja” Remigusza Mroza i „Dziennik” Kilverta, po którym spodziewałem się tyle dobrego. Korzystając ze wspaniałych promocji zrobiłem też zakupy w księgarniach internetowych, i w ten sposób do domu trafiły takie cuda jak „Shantaram” Gregory’ego Robertsa, „Pan Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza czy „Marsjanin” Andy’ego Weira. Cudowna Karolina z bloga Tanayah Czyta przysłała mi „Morfinę” Szczepana Twardocha, przywędrowało też do mnie kilka nowości od Domu Wydawniczego REBIS, między innymi książki z nowej serii brazylijskiej czy „Opowieść o miłości i mroku” Amosa Oza. Pełen marcowy book haul znajdziecie w filmie, do którego link podaję niżej. :)


TBR, czyli zapowiedzi na kwiecień

Nowy miesiąc zapowiada się o wiele, wiele spokojniej – już zacząłem nadrabiać zaległości czytelnicze. Na samym początku miesiąca zobaczycie recenzję „Rewizji”, która dopiero co miała swoją premierę. W Fantastyczny Poniedziałek zaserwuję wam konkurs, a priorytetami czytelniczymi są teraz :Wigilijny psy” i kryminały retro od Wydawnictwa Oficynka. Podsumowując – szykuje się porcja naprawdę dobrej literatury!
Klikając TUTAJ, przeniesiecie się oczywiście na mój kanał, gdzie zobaczycie podsumowanie w formie vloga – wiem, że je lubicie! :D



I cóż mogę powiedzieć więcej, dziękuję Wam, że byliście ze mną w kolejnym miesiącu! Że jest Was coraz więcej, że piszecie, komentujecie, i „lajkujecie” i subskrybujecie. Tworzymy już razem fantastyczną społeczność, o jakiej nawet mi się nie śniło. :) Do zobaczenia w kwietniu, Kochani! J.